Porozmawiajmy o dzieciach himalaistów

Po akcji ratunkowej na Nandze Parbat, w wyniku której Adam Bielecki, Denis Urubko, Piotr Tomala i Jarosław Botor uratowali Élisabeth Revol, dyskusji w internecie co nie miara i nie sposób ogarnąć wszystkich ich wątków w jednym tekście. Skupię się na jednym z nich, przynajmniej na razie.

Przypomnijmy pokrótce: Tomasz Mackiewicz podjął siódmą próbę zdobycia góry Nanga Parbat zimą, w stylu alpejskim – czyli bez ciężkiego sprzętu. Towarzyszyła mu Élisabeth Revol. Nanga Parbat to ośmiotysięcznik, przedostatni z niezdobytych zimą (do 2016 roku), dziewiąta co do wysokości góra na świecie (8126 m n.p.m.). Mackiewicz i Revol najprawdopodobniej zdobyli szczyt, ale w trakcie zejścia stan Mackiewicza drastycznie się pogorszył. Revol sprowadziła go na wysokość ok. 7200 metrów – cierpiał na chorobę wysokościową, ślepotę śnieżną, liczne odmrożenia, obrzęk płuc i mózgu. Tam Mackiewicz pozostał w namiocie, a Revol próbowała schodzić dalej. Pokonała trochę ponad 1000 metrów, co jest uznawane za nadludzki wyczyn ze względu na liczne odmrożenia i całkowicie niesprawne w ich wyniku ręce. Tam odnaleźli ją Bielecki i Urubko, którym udało się sprowadzić ją na wysokość, z której mógł zabrać ich śmigłowiec. Z powodu załamania pogody nie udało się wyruszyć po Mackiewicza, o którym formalnie mówimy, że zaginął, ale w praktyce szanse, że żyje, są mniej niż znikome – Mackiewicz i Revol rozdzielili się wieczorem, 25 stycznia (naszego czasu).

Składając tę informację razem z tym, że akcja ratunkowa jest w tym momencie niemożliwa, bo zagrożenie życia ratowników byłoby ekstremalnie wysokie, Tomasz Mackiewicz zostawił trójkę dzieci. Fakt istnienia tych dzieci zaowocował kolejną odnogą hejtu, tym razem skupioną na tym, że jeśli masz dzieci, nie wolno ci być himalaistą. I ja właśnie o tym. Czytaj dalej Porozmawiajmy o dzieciach himalaistów