Czy Leonard Snart powróci? – felieton dla Efantastyki

To nie tak, że nagle zaczęłam być #TeamDC (choć w sumie zawsze preferowałam opcję #WhyNotBoth), tylko jakoś ostatnio te seriale nie chcą wyjść mi z głowy… No i cierpię na tak wielkie niedobory Leo Snarta, że suplementowanie ich zdecydowanie powinno być dofinansowane przez NFZ. W efekcie czego powstał felieton dla Efantastyki, który znajdziecie tutaj.

I bonusowe #scenyzżyciaprzedmałżeńskiego:

Teś:

snart

Teś:

snart2

Teś:

snart3

Teś:

labrador

Adam: Też o nim myślałem, ale potem uznałem, że zachowam do jakiegoś innego felietonu.

Bohaterki „Arrow” bez komiksowego pierwowzoru – felieton dla Efantastyki

Dla fanów DC serial „Arrow” jest wręcz najeżony smaczkami, easter eggami czy wskazówkami. Czasami są to prawdziwe drobiazgi – jak nazwisko na liście pozostawionej przez Roberta Queena czy na tatuażu Deadshota, kiedy indziej z gościnnym występem pojawiają się bohaterowie komiksów, których pierwowzór jest wyjątkowo czytelny. Do tego grona należy Helena Bertinelli, czyli Huntress (Łowczyni) – w komiksach głęboko wierząca, także w serialu nie rozstaje się z krzyżem oraz, oczywiście, kuszą – jej znakiem rozpoznawczym. Choć geneza bohaterki ulega zmianie – Helena otrzymuje kuszę od Olivera, a nie kupuje za resztkę pieniędzy – nie ma wątpliwości, że zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa. Podobnie jest z Carrie Cutter, bardziej znaną jako Cupid (Kupidyn). Tak jak w komiksach dziewczyna jest wrogiem Arrowa (Strzały), jednocześnie będąc w nim szaleńczo zakochana. Count Vertigo zostaje przywołany w serialu po prostu jako Count (Hrabia), który… stworzył i dystrybuuje narkotyk o nazwie Vertigo. Sam wygląd kapsułek stylizowany jest na jego komiksowym kostiumie.

Mimo prawdziwej armii bohaterów komiksowych pojawiających się w serialu „Arrow”, na małym ekranie zobaczymy też postaci stworzone specjalne na potrzeby tej produkcji. Co ciekawe, często odgrywają naprawdę ważne role.

Ciąg dalszy felietonu znajdziecie tutaj.

Arrow

Nienawidzimy, by pokochać – felieton dla Efantastyki

Seriale oraz cykle książkowe mają tę przewagę nad pojedynczymi utworami, że znajduje się w nich miejsce nie tylko na zgłębienie charakteru postaci, ale też obserwowanie jego przemian – czasami licznych. Autorzy, wykorzystując to, niejednokrotnie podejmują z czytelnikiem grę – sprawiając, że jego uczucia względem danej postaci zmieniają się o 180 stopni. Chwilami sprawiają, że kochana dawniej postać stanie się znienawidzoną – co wydaje się bardziej zrozumiałe – kiedy indziej jednak rozbudzają pozytywne uczucia względem kogoś, kto wydawał się odstręczający i zepsuty na wskroś.

Chyba jednym z najgłośniejszych takich przykładów jest Jaime Lannister – nie tylko dzięki znakomitemu przedstawieniu tego bohatera przez George’a R.R. Martina w „Pieśni Lodu i Ognia”, ale także znakomitej kreacji Nikolaja Coster-Waldau, który wcielił się w rolę Królobójcy w „Grze o tron”. Właśnie, Królobójcy. Już sam przydomek Jaime’ego świadczy o tym, jakie uczucia wzbudzał w otoczeniu (oraz w czytelnikach).

Ciąg dalszy znajdziecie tutaj.

Jaime