„Siła niższa” Marty Kisiel – recenzja dla Kawerny

Z Martą Kisiel zetknęłam się przy okazji jej książkowego debiutu, czyli „Dożywocia” (2010), a właściwie nawet chwilę wcześniej, gdy opowiadaniem „Dożywocie” zaznaczyła swoją obecność w zbiorze „Kochali się, że strach”. Ta antologia przykuła moją uwagę wieloma dobrymi tekstami oraz dwoma świetnymi, przy których nieliczne słabsze zapadały w niepamięć. Pierwszym było „Dożywocie”, a drugim „Miód z moich żył” Rafała W. Orkana, więc gdy okazało się, że oba z nich doczekały się rozwinięcia książkowego, byłam w siódmym niebie. Mój entuzjazm przygasł nieco, gdy o mieszkańcach Lichotki zrobiło się cicho aż na sześć lat, ale na szczęście pojawiła się „Siła niższa”! Nareszcie!

„Dożywociem” byłam zachwycona całkowicie, określiłam je nawet 7mianem debiutu roku i z perspektywy czasu podtrzymuję tę opinię. Czy „Siła niższa” to powieść, która dorównuje poprzedniczce?

Ciąg dalszy recenzji znajdziecie tutaj.

A moją recenzję „Dożywocia” napisaną dla Efantastyki znajdziecie tutaj.