„Baśnie barda Beedle’a” J.K. Rowling – recenzja dla Efantastyki

Jeśli wierzyć informacjom zawartym w książce, tłumaczenia tej broszurki z runów na język angielski dokonała Hermiona Granger, zaś wydanie zostało poszerzone o odnalezione przez Minerwę McGonagall notatki Albusa Dumbledore’a. Do nich z kolei sporządziła przypisy J.K. Rowling, by pozycja stała się zrozumiałą także dla mugoli (osób nieobdarzonych czarodziejskimi umiejętnościami).

Ten krótki wstęp zdradza fanom serii o Harry’m Potterze, czego moją spodziewać się po tej niepozornej, błękitnej książeczce. Sądzę jednak, że jest to pozycja, która może spodobać się także osobom, które wcześniej z przygodami młodego czarodzieja do czynienia nie miały. (czytaj dalej)

Wprawdzie recenzja jest dość wiekowa, ale ponownie stała się aktualna dzięki temu, iż J.K. Rowling rozszerza swoje uniwersum, zatem chyba warto przypomnieć o tej publikacji.

Baśnie barda Beedle'a

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć – recenzja dla Kawerny

W historiach J.K. Rowling zakochałam się jeszcze w podstawówce, ale towarzyszą mi one także w dorosłym życiu (tłumaczeniu powieści „Harry Potter and the Philosopher Stone” na języki polski i czeski poświęciłam licencjat).

Strategie tłumaczenia antroponimów w polskim i czeskim przekładzie powieści J. K. Rowling ''Harry Potter and the Philosopher`s Stone''

Nic więc chyba dziwnego, że ledwie „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” weszły do kin, ruszyłam na seans. Opis moich wrażeń znajdziecie tutaj.

Nienawidzimy, by pokochać – felieton dla Efantastyki

Seriale oraz cykle książkowe mają tę przewagę nad pojedynczymi utworami, że znajduje się w nich miejsce nie tylko na zgłębienie charakteru postaci, ale też obserwowanie jego przemian – czasami licznych. Autorzy, wykorzystując to, niejednokrotnie podejmują z czytelnikiem grę – sprawiając, że jego uczucia względem danej postaci zmieniają się o 180 stopni. Chwilami sprawiają, że kochana dawniej postać stanie się znienawidzoną – co wydaje się bardziej zrozumiałe – kiedy indziej jednak rozbudzają pozytywne uczucia względem kogoś, kto wydawał się odstręczający i zepsuty na wskroś.

Chyba jednym z najgłośniejszych takich przykładów jest Jaime Lannister – nie tylko dzięki znakomitemu przedstawieniu tego bohatera przez George’a R.R. Martina w „Pieśni Lodu i Ognia”, ale także znakomitej kreacji Nikolaja Coster-Waldau, który wcielił się w rolę Królobójcy w „Grze o tron”. Właśnie, Królobójcy. Już sam przydomek Jaime’ego świadczy o tym, jakie uczucia wzbudzał w otoczeniu (oraz w czytelnikach).

Ciąg dalszy znajdziecie tutaj.

Jaime