Przebodźcowani

Internet stał się oknem na świat w skali, która dla jego twórców zapewne byłaby nie do ogarnięcia umysłem. Sięgamy dalej niż kiedykolwiek wcześniej i mamy dostęp do tylu informacji, że nie starczyłoby życia, aby je przetworzyć. Spójrzmy tylko…

Ktoś wrzuca zdjęcia serii antysemickich graffiti, przerażony, ile nienawiści jest w przestrzeni publicznej. Same ostre hasła: „j…ć żydów”, „zakatrupić żydowską k…ę”, przekreślone gwiazdy Dawida. Pod zdjęciami trwa dyskusja. Jedna dziewczyna przekonuje, że hasła nie mają nic wspólnego z Żydami – ot, taki mamy język. Inny chłopak upiera się, że antysemityzmu nie ma, a antysemickie graffiti nie istnieje – te konkretne na pewno zrobiono dekadę temu, dawno zostały zamalowane, a ktoś szuka dziury w całym. On nigdy takiego nie widział, więc wie, że to prawda. Ktoś podsyła mu wyniki badań o polskich uprzedzeniach, z których wynika, że 43% respondentów wierzy, że Żydzi knują i chcą przejąć władzę nad światem, a od 2009 roku nieprzerwanie 40-50% uważa, że chcą realnie zaszkodzić Polsce. W 2016 roku co czwarty badany wierzył, że na współczesnych Żydach ciąży odpowiedzialność za ukrzyżowanie Chrystusa, a w przeszłości Żydzi porywali chrześcijańskie dzieci. W obu wypadkach liczba wierzących w te mity wzrosła w ciągu siedmiu lat o około 100%…

Tym razem coś ze świata zwierząt. Naukowcy pracujący w departamencie ochrony środowiska w Nowej Zelandii chcieli, by na wyspę Mana powróciły głuptaki – których kolonie zamieszkiwały wyspę przed czterdziestu laty. I wymyślili, jak to zrealizować, wykorzystując charakter tych ptaków. Otóż ze względu na to, że głuptaki są niezwykle towarzyskie, naukowcy umieścili na wyspie betonowe atrapy łudząco podobne do tych zwierząt, wyposażone w nagrania wydawanych przez nie dźwięków. I zadziałało – w 2013 roku na wyspę Mana przyleciał pierwszy głuptak. Fantastycznie, prawda? Niestety nie dla tego ptaka. Przez cztery lata na wyspie był sam – otoczony przez 80 replik. Okazały się niezwykle wierne – Nigel (tak ochrzcili go badacze) wybrał sobie partnerkę, zbudował gniazdo, próbował pielęgnować jej pióra. Można sobie tylko wyobrażać, jak frustrujące było, że bez względu na to, jak bardzo się starał, żaden ptak na wyspie nie reagował na jego wysiłki, a partnerka pozostawała obojętna latami. Na wyspę przyleciały w końcu cztery inne głuptaki, ale Nigel nie porzucił swojej kolonii. Niedawno leśniczy odnalazł go martwego. Nigel okrzyknięty został najbardziej samotnym ptakiem na świecie.

Wróćmy do ludzi. Polski wolontariusz 10 lat temu pomagał wybudować dom dziecka w Ugandzie. Wybiera się tam z wizytą – i swój bagaż postanowił przeznaczyć na prezenty dla jego podopiecznych. Wiadomo, że jest wśród nich około 30 dziewcząt, które nie mają dostępu do podpasek. Samo to jest przerażająco smutne – dla wielu osób wiadomość ta uświadomi, że tak podstawowego przedmiotu higienicznego może nie być w zasięgu ręki, a przecież i w Polsce są takie osoby. Menstruacja jest dylematem dla bezdomnych, a nawet po prostu ubogich, ale niezwykle rzadko pamięta się o tym przy okazji wszelkich zbiórek czy akcji charytatywnych. Pamiętali organizatorzy tej akcji – znając warunki, w których żyją te dziewczynki, zorganizowali zbiórkę na wielorazowe podpaski. Obecnie dziewczęta używają resztek materiałów – nieprzeznaczonych do tego celu, więc niewygodnych i mało chłonnych. Piorą je w deszczówce. Wielorazowe podpaski – z dobrej jakości materiałów, odpowiedniego kształtu i z zapięciem na skrzydełkach – sprawiłyby, że komfort dziewcząt znacznie by wzrósł. Kubeczki menstruacyjne nie wchodzą w grę, ponieważ nie wiadomo, czy zostałyby zaakceptowane ze względów kulturowych, a poza tym wyparzanie ich mogłoby być bardziej kłopotliwe od prania. Podpaski jednorazowe zaś odpadają całkowicie, bo za transport odpowiadać będzie jedna osoba. Zapas skończyłby się zbyt szybko i dziewczęta zostałyby z niczym. Nie wiemy w dodatku, jak wygląda dostęp domu dziecka do wysypiska śmieci. Jest możliwość, że to jest odległe, a na co dzień, korzystając z naturalnych produktów, dzieci kompostują lub zakopują resztki. Dostarczenie dużej ilości podpasek wykonanych z tworzyw sztucznych zakopałoby je w śmieciach. Informacje te można było znaleźć pod zbiórką, co nie przeszkodziło białym Polkom, siedzącym w wygodnych fotelach i z ciepłą wodą w kranie w nieograniczonych ilościach, pouczać, że zbiórka jest głupia, bo przecież Afrykanki powinny lepiej wykorzystywać cenną wodę. Mieliśmy już w historii takie sytuacje, gdzie osoby o innym kolorze skóry uważaliśmy za głupie i niesamodzielne, potrzebujące porad białych…

W tym samym miejscu, w którym toczy się dyskusja o tym, czy Afrykanki wiedzą, czego potrzebują, czy trzeba je pouczyć, jakaś dziewczyna pyta, do jakiego pojemnika wyrzucać opakowania po kociej karmie i czy te podlegają recyklingowi. Zostaje błyskawicznie pouczona, że zabija na raty swojego kota i że nigdy więcej nie powinna słuchać lekarzy weterynarii (którzy karmę dobrali do jego schorzeń), gdyż wiadomo, że nie mają żadnej konkretnej wiedzy, a tak w ogóle notorycznie biorą w łapę i wszystko robią tylko dla zysku. Nie to, co niewinni internauci, którzy na potwierdzenie swoich teorii mają wykonane samodzielnie grafiki i żadnych naukowych źródeł. Uświadamiam sobie, jak bardzo przypomina to teorie o spisku Big Pharmy i lekarzach medycyny ludzkiej ładujących w dzieci szczepionki bez opamiętania, żeby zasłużyć na łapówki od koncernów. Nawet sposoby obrażania rozmówców podobne.

Mężczyzna apeluje o pomoc dla swojej matki cierpiącej na nowotwór złośliwy. Kobieta choruje od siedmiu lat, przeszła wszystkie formy terapii refundowane przez NFZ. Został ostatni lek – ekstremalnie drogi, nierefundowany. Aby ocalić życie matki, mężczyzna musi uzbierać ponad 600 tys. zł. W dwa tygodnie zebrał niecałe 5% tej kwoty. Wystarczy na 2-3 dawki leku. Błaga obcych ludzi o pomoc, bo nie może patrzeć, jak kobieta, którą kocha, kurczy się w sobie i gaśnie.

Dwa dni temu we Włoszech zamachowiec powiązany ze skrajnie prawicowym ruchem Forza Nuova otworzył ogień do czarnoskórych imigrantów. Co najmniej sześć osób jest rannych. Sprawca wznosił rękę w hitlerowskim pozdrowieniu i wykrzykiwał rasistowskie hasła. W dyskusji pod tą wiadomością nie brak osób stających w jego obronie i twierdzących, że imigranci są sami sobie winni.

To wiadomości, które docierają do nas w ile – pół godziny? Kwadrans? Czy w tym czasie można się nad nimi realnie zastanowić? Czy można cokolwiek zmienić? Ile takich wiadomości pojawia się na świecie w jednej chwili? Ilu z nich nigdy nawet nie zobaczymy? Jak się nie załamać, obcując non stop z takimi informacjami? Jak zasnąć w nocy? Czy to moralne, odciąć się od nich? Czy wolno nam nic nie zrobić z taką wiedzą?

Otrzymaliśmy dostęp do potężnego narzędzia, tak powszechnego, że możemy przeglądać je na smartfonie, siedząc w tramwaju czy w toalecie. Ale nikt nie dał nam instrukcji obsługi.

Anna Tess Gołębiowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *