Co się dzieje w szczenięcej główce?

Patrzę na Łatusię leżącą obok, zwiniętą w kłębek i śledzącą każdy mój ruch półprzymkniętymi ślepkami i włącza mi się filozof. Co my tak naprawdę wiemy o naturze zwierząt? Są rzeczy, które łatwo zaobserwować – na przykład to, że Łatka nie znosi zostawać sama i kiedy zamknie się ją choćby na chwilę (albo w drugą stronę, jedyna osoba przebywająca w domu zamknie się w toalecie), mała zaczyna piszczeć, walić w drzwi i ogólnie płakać jak małe porzucone dziecko. Na widok człowieka cieszy się, podskakuje, macha ogonkiem. Lubi być blisko.Teraz leży, ale jak tylko wstanę do kuchni, zerwie się zaraz za mną i z pyszczkiem przy mojej nogawce przemierzy tych parę metrów w tę i we w tę. Ale co dzieje się w jej łebku poza tym? Kiedy przestaję tulić, głaskać i czule przemawiać, a skupiam się na artykule, bo deadline zając?

Da się wyjaśnić, czemu gryzie smycz (i wszystko inne) albo dlaczego pochłania każdą ilość jedzenia, ale dlaczego lubi być noszona na rękach? Kiedy się zawoła: „Łatusia, na jońćki?” wręcz sama wyciąga łapki, żeby objąć człowieka za szyję i uspokaja się jak niemowlę noszone by je uśpić. Co siedzi w tej małej główce, a czego nigdy się nie dowiemy?

Bohaterka notki wdzięczy się do aparatu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *